Go indie games

Go indie games

czwartek, 10 stycznia 2013

Night Sky - recenzja






Limbo?

 – taka była moja pierwsza myśl po rozpoczęciu gry. Styl graficzny rzeczywiście nawiązuje tematem do niniejszej produkcji, lecz ma parę cech odróżniających ją od dzieła PlayDead. Jednak najpierw zacznijmy od rzeczy wspólnych. W Night Sky tak jak w Limbo styl graficzny jest bardzo mroczny. Wszystkie obiekty pierwszoplanowe przedstawione są w postaci jednolitych czarnych kontur, oprócz gdzieniegdzie pojawiających się w ciemności jasnych oczu różnych zjaw, potworów i zwierząt. Już tutaj produkt Nicalis odchodzi od przytaczanej produkcji. Kto liczy na spotkania trzeciego stopnia jak w Limbo, grubo się myli, wszystkie istoty są tylko tłem dla naszej wędrówki.


  
Obie gry łączy również to, że śmierć (w NS spadek naszego bohatera, czyli magicznej kuli, w przepaść) jest na porządku dziennym. Podchodząc do danego etapu giniemy kilkukrotnie, w zależności od poziomu trudności danych zagadek, lub sekwencji zręcznościowych. Niekiedy nawet nie ginąc musimy zacząć poziom od początku, ponieważ w złej kolejności uruchomiliśmy kolejne mechanizmy. Widać, że autorzy przemyśleli ten aspekt rozgrywki, ponieważ restart poziomu wymaga jedynie wciśnięcia spacji, a sam proces jest błyskawiczny i pozbawiony ekranu wczytywania lokalizacji.
Naszej kulce przyjdzie odwiedzić wiele różnych lokacji. Zaczynając od plaży, przez stare ruiny, fabrykę i wszelkiego rodzaju lasy, aż do zmarzniętych lodem powierzchni. Nasz bohater, czarna kula, również nie wyróżnia się zbytnio od otoczenia. Jedynie w trakcie używania specjalnych mocy, powierzchnia kuli daje poblask w jakimś konkretnym kolorze, przypisanym do aktualnie używanej umiejętności. Pozytywną barwą kolorów mogą poszczycić się za to tła poziomów. Są to na przemian ciepłe i zimne palety barw. Wykreowane etapy wyglądają bardzo ładnie, a sama konstrukcja poziomów jest bardzo przemyślana.


Bounce?

Gdy już zabierzemy się do samej rozgrywki, w myślach przychodzi skojarzenie do kolejnej gry. Tym razem jest to mobilna produkcja instalowana fabrycznie w swoim czasie w wielu telefonach Nokii – Bounce. Na pewno wielu z was miało styczność z tą grą. Tutaj również sterujemy poczynaniami pewnej kulki. Ale nie jest ona pierwszą lepszą piłką, lecz magiczną kulą, znalezioną na plaży przez pewnego chłopaka.
Ma ona w swoim arsenale kilka różnych trick'ów związanych ze sposobem przemieszczania się. Może rozwijać znaczące prędkości pomocne przy wspinaniu się lub skakaniu w dal. Gdy zechcemy zwolnić, przydatne okaże się hamowanie, dzięki któremu możemy wykonywać precyzyjne manewry. Również zmiana grawitacji nie pozostanie nikomu obojętna, chociaż mam wrażenie, że wykorzystanie tego elementu mogło zostać rozwinięte w większej ilości etapów. O zakresie aktywnych mocy, których możemy użyć w danym etapie nie informuje nas żaden znacznik na ekranie. W kolejnym poziomie moce mogą zostać zmienione w stosunku do poprzedniego, wtedy lekko frustrujące staje się to, że nie otrzymaliśmy o tym żadnego komunikatu. 



W czasie podróży, nasza kula znajduje wiele różnych środków transportu. Od różnych samochodów, przez pojazdy latające, aż po kolejki górskie. W większości z nich obracająca się kulka robi za napęd. Czasami tracimy kontrolę nad naszym bohaterem, w takich poziomach możemy za to sterować otoczeniem. I tak w nasze ręce dostają się różne przekładnie i mechanizmy. Możemy również sterować flipperami wyciągniętymi rodem z automatów do pinball’a. Na naszej przeszkodzie staną również różne pochylnie, zwisające na różnych linach platformy i obracające się elementy otoczenia.
Jak przystało na grę logiczną Night Sky zawiera wiele łamigłówek. Przeważnie, musimy zwalniać kolejne mechanizmy w określonej kolejności. Większość elementów logicznych, jest połączona z aspektami zręcznościowymi. Np. musimy przejść na drugą stronę urwiska, przez obracający się labirynt. Wtedy na uwadze mamy nie tylko to jaką drogą wyjść z labiryntu, ale także to, aby nie wypaść z niego w przepaść. 


Nie, to Night Sky!

Wydaje się, że z zaczerpnięcia koncepcji z dwóch bardzo dobrych tytułów musi wyjść twór idealny. Z jednej strony klimat jak ten z Limbo- gry nad którą zachwycali się wszyscy recenzenci, nie tylko Ci związani ze światkiem gier niezależnych. Z drugiej zaś mechanika zaczerpnięta z Bounce’a- produkcji mobilnej która nie jednemu umilała długie przejazdy komunikacją do pracy, czy na uczelnię. Oprawa audiowizualna stoi na przyzwoitym poziomie. Przemierzanie mrocznych etapów z muzyką, która dodatkowo potęguje klimat całego otoczenia jest bardzo przyjemne. Stronie audiowizualnej nie mam nic do zarzucenia.
Co do samej rozgrywki to, najbardziej zawodzi nie w pełni wykorzystana możliwość wykorzystania niektórych elementów. Większość z maszyn którymi przyjdzie nam kierować w grze, spotkamy tylko w jednym poziomie. Kilka plansz za sterami konkretnej maszyny latającej to za mało nawet, żeby dobrze opanować sterowanie w powietrzu. Często etapy są zbyt proste jak na grę która klasyfikuje się jako gra logiczno-zręcznościowa i przez to niektóre nie wymagają nawet dłuższego zastanowienia się nad tym jak pokonać dany poziom.  Sama gra jest także stosunkowo krótka, da się ją przejść w nieco ponad dwie godziny. 



Po ukończeniu gry czuć lekki niedosyt, że nie udało się w pełni wykorzystać jej potencjału. Night Sky ma dużo do zaoferowania, lecz większością daje nam się cieszyć przez krótki okres. Jednak nadal jest to dobra produkcja przedstawiona w ciekawych szatach graficznych, z bardzo dobrą mechaniką i wykorzystaniem fizyki. Polecam wszystkim fanom gatunku gier logiczno-zręcznościowych.


Podsumowanie

Zalety:
+ klimat
+ oprawa audiowizualna
+ różnorodność etapów

Wady:
- za krótka
- słabe wykorzystanie niektórych elementów

Ocena końcowa: 6.5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz