Limbo?
– taka była moja
pierwsza myśl po rozpoczęciu gry. Styl graficzny rzeczywiście nawiązuje tematem
do niniejszej produkcji, lecz ma parę cech odróżniających ją od dzieła
PlayDead. Jednak najpierw zacznijmy od rzeczy wspólnych. W Night Sky tak jak w Limbo
styl graficzny jest bardzo mroczny. Wszystkie obiekty pierwszoplanowe
przedstawione są w postaci jednolitych czarnych kontur, oprócz gdzieniegdzie
pojawiających się w ciemności jasnych oczu różnych zjaw, potworów i zwierząt.
Już tutaj produkt Nicalis odchodzi od przytaczanej produkcji. Kto liczy na
spotkania trzeciego stopnia jak w Limbo, grubo się myli, wszystkie istoty są
tylko tłem dla naszej wędrówki.
Obie gry łączy
również to, że śmierć (w NS spadek naszego bohatera, czyli magicznej kuli, w
przepaść) jest na porządku dziennym. Podchodząc do danego etapu giniemy
kilkukrotnie, w zależności od poziomu trudności danych zagadek, lub sekwencji
zręcznościowych. Niekiedy nawet nie ginąc musimy zacząć poziom od początku,
ponieważ w złej kolejności uruchomiliśmy kolejne mechanizmy. Widać, że autorzy
przemyśleli ten aspekt rozgrywki, ponieważ restart poziomu wymaga jedynie
wciśnięcia spacji, a sam proces jest błyskawiczny i pozbawiony ekranu
wczytywania lokalizacji.
Naszej kulce przyjdzie odwiedzić wiele różnych lokacji.
Zaczynając od plaży, przez stare ruiny, fabrykę i wszelkiego rodzaju lasy, aż
do zmarzniętych lodem powierzchni. Nasz bohater, czarna kula, również nie
wyróżnia się zbytnio od otoczenia. Jedynie w trakcie używania specjalnych mocy,
powierzchnia kuli daje poblask w jakimś konkretnym kolorze, przypisanym do
aktualnie używanej umiejętności. Pozytywną barwą kolorów mogą poszczycić się za
to tła poziomów. Są to na przemian ciepłe i zimne palety barw. Wykreowane etapy
wyglądają bardzo ładnie, a sama konstrukcja poziomów jest bardzo przemyślana.
Bounce?
Gdy już zabierzemy się do samej rozgrywki, w myślach
przychodzi skojarzenie do kolejnej gry. Tym razem jest to mobilna produkcja
instalowana fabrycznie w swoim czasie w wielu telefonach Nokii – Bounce. Na
pewno wielu z was miało styczność z tą grą. Tutaj również sterujemy
poczynaniami pewnej kulki. Ale nie jest ona pierwszą lepszą piłką, lecz
magiczną kulą, znalezioną na plaży przez pewnego chłopaka.
Ma ona w swoim arsenale kilka różnych trick'ów związanych ze
sposobem przemieszczania się. Może rozwijać znaczące prędkości pomocne przy
wspinaniu się lub skakaniu w dal. Gdy zechcemy zwolnić, przydatne okaże się
hamowanie, dzięki któremu możemy wykonywać precyzyjne manewry. Również zmiana
grawitacji nie pozostanie nikomu obojętna, chociaż mam wrażenie, że
wykorzystanie tego elementu mogło zostać rozwinięte w większej ilości etapów. O
zakresie aktywnych mocy, których możemy użyć w danym etapie nie informuje nas
żaden znacznik na ekranie. W kolejnym poziomie moce mogą zostać zmienione w
stosunku do poprzedniego, wtedy lekko frustrujące staje się to, że nie
otrzymaliśmy o tym żadnego komunikatu.
W czasie podróży, nasza kula znajduje wiele różnych środków
transportu. Od różnych samochodów, przez pojazdy latające, aż po kolejki
górskie. W większości z nich obracająca się kulka robi za napęd. Czasami
tracimy kontrolę nad naszym bohaterem, w takich poziomach możemy za to sterować
otoczeniem. I tak w nasze ręce dostają się różne przekładnie i mechanizmy.
Możemy również sterować flipperami wyciągniętymi rodem z automatów do
pinball’a. Na naszej przeszkodzie staną również różne pochylnie, zwisające na
różnych linach platformy i obracające się elementy otoczenia.
Jak przystało na grę logiczną Night Sky zawiera wiele
łamigłówek. Przeważnie, musimy zwalniać kolejne mechanizmy w
określonej kolejności. Większość elementów logicznych, jest połączona z aspektami
zręcznościowymi. Np. musimy przejść na drugą stronę urwiska, przez obracający
się labirynt. Wtedy na uwadze mamy nie tylko to jaką drogą wyjść z labiryntu,
ale także to, aby nie wypaść z niego w przepaść.
Nie, to Night Sky!
Wydaje się, że z zaczerpnięcia koncepcji z dwóch bardzo
dobrych tytułów musi wyjść twór idealny. Z jednej strony klimat jak ten z
Limbo- gry nad którą zachwycali się wszyscy recenzenci, nie tylko Ci związani
ze światkiem gier niezależnych. Z drugiej zaś mechanika zaczerpnięta z
Bounce’a- produkcji mobilnej która nie jednemu umilała długie przejazdy
komunikacją do pracy, czy na uczelnię. Oprawa audiowizualna stoi na przyzwoitym
poziomie. Przemierzanie mrocznych etapów z muzyką, która dodatkowo potęguje
klimat całego otoczenia jest bardzo przyjemne. Stronie audiowizualnej nie mam
nic do zarzucenia.
Co do samej rozgrywki to, najbardziej zawodzi nie w pełni
wykorzystana możliwość wykorzystania niektórych elementów. Większość z maszyn
którymi przyjdzie nam kierować w grze, spotkamy tylko w jednym poziomie. Kilka
plansz za sterami konkretnej maszyny latającej to za mało nawet, żeby dobrze
opanować sterowanie w powietrzu. Często etapy są zbyt proste jak na grę która
klasyfikuje się jako gra logiczno-zręcznościowa i przez to niektóre nie
wymagają nawet dłuższego zastanowienia się nad tym jak pokonać dany poziom. Sama gra jest także stosunkowo krótka, da się
ją przejść w nieco ponad dwie godziny.
Po ukończeniu gry czuć lekki niedosyt, że nie udało się w
pełni wykorzystać jej potencjału. Night Sky ma dużo do zaoferowania, lecz
większością daje nam się cieszyć przez krótki okres. Jednak nadal jest to dobra
produkcja przedstawiona w ciekawych szatach graficznych, z bardzo dobrą
mechaniką i wykorzystaniem fizyki. Polecam wszystkim fanom gatunku gier
logiczno-zręcznościowych.
Podsumowanie
Zalety:
+ klimat
+ oprawa audiowizualna
+ różnorodność etapów
Wady:
- za krótka
- słabe wykorzystanie niektórych elementów
Ocena końcowa: 6.5/10




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz